Rajd Dolnośląski 8-10.10.2009

home

Monsieur Bouffier ciągle rządzi


Mistrzem Polski po raz trzeci Bryan Bouffier!!!
Walka toczyła się do ostatniego dnia i elektryzowała kibiców licznie zgromadzonych na trasie, mimo typowo jesiennej pogody. W końcu na drugim oesie drugiego dnia, gdy po dłuższym oczekiwaniu na Peugeota Tomka Kuchara, niespodziewanie ukazał się biało-niebieski Lancer, stało się oczywiste że walka dobiegła końca i niezależnie od dalszych rozstrzygnięć Mistrz obronił swój tytuł.

Tym razem nie było mu tak łatwo jak w poprzednich dwóch sezonach. Ale kto się tak naprawdę spodziewał że znów da radę, gdy na początku roku okazało się że będzie jechał słabszym samochodem niż inni czołowi kierowcy? Jednak dał radę i chwała mu za to. Myślę że niezależnie od sympatii do polskich kierowców, wszyscy widzimy że Bryan jest po prostu najszybszy.

A sam Dolnosląski okazał się rajdem wyjątkowo wymagającym. W efekcie na mecie doczekaliśmy się bardzo przetrzebionego składu załóg, przez co wyniki mocno zaskakujące. Wygrał Kajetan Kajetanowicz. Wiadomo nie od dziś że to niezwykle szybki kierowca, ale wiadomo także że w swoim Subaru rzadko ma możliwość walczyć o pierwsze miejsca. Jednak tym razem dzięki bezbłędnej jeździe, skorzystał na błędach i pechu Kuzaja, Kuchara, Bouffiera i mógł świętować drugie w tym sezonie zwycięstwo. Gratulacje i życzenia bardziej konkurencyjnego samochodu w przyszłym sezonie.
Na drugim miejscu kompletnie niespodziewanie, także dla siebie samego, Maciek Oleksowicz. To jego życiowy sukces i także cieszymy się że jest w stanie walczyć o najwyższe pozycje, bo takich kierowców niestety coraz mniej na polskich trasach.
Trzeci Michał Bębenek, który mimo podium dobrze wie, że ten sezon przebiegał zdecydowanie poniżej oczekiwań zarówno kibiców jak i jego samego.
Z Rajdu Dolnośląskiego jeden po drugim odpadali kolejni liderzy. Nie wygrał Kuzaj, który znów był bardzo szybki, ale znów popełnił duży błąd lądując za metą lotną w strumieniu... na dachu innego pechowca. Nie wygrał Kuchar, który dawał z siebie wszystko żeby ukończyć rajd przed Bouffierem i zostać po raz pierwszy w karierze mistrzem. Nie wygrał sam Bouffier, który na ostatnim, bardzo mokrym oesie, wypadł z trasy. Jednak mimo że nie ukończył zawodów, to on był najwiekszym zwycięzcą dnia i całego sezonu.

A teraz rajdowa Polska zapada w pozorny sen zimowy. Pozorny, bo jeszcze w grudniu tradycyjna Barbórka Warszawska. A w tle już rozmowy ze sponsorami, z których będzie się krystalizowało: kto, gdzie i w czym będzie jeździł w roku 2010. Czy Bryan Bouffier nadal będzie zmuszał naszych rodzimych zawodników do najwyższego wysiłku? Czy Leszek Kuzaj przełamie nierówną formę i będzie znów godnym konkurentem na przestrzeni całego sezonu? Czy Kajto dostanie szansę na walkę o mistrzostwo w bardziej konkurencyjnym sprzęcie? Czy może Tomek Kuchar wzniesie się na wyżyny swych możliwości?
Na razie dość pytań. Na odpowiedzi będziemy niecierpliwie czekać przez kolejny rok.